16 marca 2016

oo6. SOCIAL MEDIA TAG - SERIALE

 Przeglądając ostatnio różne różniste blogi, trafiłam na bibliotekę marzeń i jej autorka, Posy, zauroczyła mnie swoim Coffee Book Tagiem (jest naprawdę super, polecam zajrzeć!). Po wymianie komentarzy, okazało się, że różnorodnych tagów są miliony. Wystarczy tylko dobrze poszukać! Stwierdziłam, że notka, którą zaczęłam pisać o serialach, zostawię na większą ilość weny, a teraz zajmę się właśnie tagiem, obczajonym u Posy. Zmieniłam tylko książki na seriale z racji bycia wieloletnim serialomaniakiem. 



TWITTER - krótka seria

 The Astronaut Wives Club

  Serial zadebiutował w wakacje zeszłego roku, ma jeden sezon - nie wiem, czy to była planowana krótkoterminowa produkcja, czy wyniki oglądalności były słabe.
  Akcja rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych, w latach sześćdziesiątych. Nie jestem fanką seriali retro, ale na ten przyjemnie się patrzy. Siedem niezwykle charakternych kobiet z różnymi historiami i poglądami, które wspierają się na wzajemnie (czuć też nutę rywalizacji między żonami mężów, którzy walczą o miejsce w kosmosie). 
  Serial jest 'ładny'. Skusiłam się na niego, bo zagrało w nim kilku aktorów, których lubię. Nasza rodaczka, Yvonne Strahovski (Chuck), Odette Annable (Brothers and sisters, House M. D.), Willson Bethel (Hart of Dixie), czy Kenneth Mitchell (Jericho). 

Wpisałabym tu jeszcze Nikitę,  The Whispers, Skins.



FACEBOOK - seria, którą każdy widział i poczułeś presję, by ją zobaczyć

The Vampire Diaries

  Serial swój debiut zaliczył krótko po premierze Zmierzchu albo którejś z jego części, także od razu zyskał grono fanów na całym świecie. Jako, że Tłalajta nie lubię, nie czytałam (nie mogłam przebrnąć przez książkę), ani nie oglądałam (okej, przyznaję się, pierwszą część widziałam) i fanką wampirów jakoś specjalnie nie byłam, toteż nie chciałam go nawet zaczynać. 
  W trakcie trwania pierwszego sezonu, kiedy wszyscy świergotali o Damonie, stwierdziłam, że jednak obejrzę na próbę pilota. I wpadłam na baaardzo długi czas. 
  Obecnie włączam, co któryś odcinek, żeby zobaczyć, jak się ma Caroline i Stefan (uwielbiam Candice i naszego rodaka, Paula), bo niestety storyline w tym sezonie bije się z logiką, co drugą minutę. 

Pod ten punkt mogę wpisać również House'a, Suits, Orange Is The New Black, Orphan Black, Sons of Anarchy, Teen Wolf, Arrow, Flash, Skins, The Walking Dead.



TUMBLR - znana seria, która nie cieszy się wielką popularnością u nas

UnREAL

  Produkcja zaliczyła debiut w czerwcu zeszłego roku. Sama do niej zajrzałam dopiero dwa, trzy odcinki przed finałem pierwszego sezonu. Nie byłam przekonana do czegoś takiego, bo programy (szukam żony/męża), o których opowiada serial są dla mnie po prostu śmieszne, ale skusiłam się ze względu na Shiri Appleby - do której zapałałam miłością w Life Unexpected. Nie pożałowałam, świetna historia, napisana bez cackania. Postacie z charakterem, z historią. Bohaterka Shiri - Rachel, manipulatorka, trochę niezrównoważona, trochę zagubiona; z jednej strony jej kibicujesz, a z drugiej chcesz jej dać po pysku za to, jak działa z ludźmi. 
  Polecam i czekam z niecierpliwością na sezon drugi. Mam nadzieję, że tego nie spieprzą. 

Do tej kategorii wpisałabym również Misfits, Skins UK, Sons of Anarchy, Stalker, Devious Maids. 



MYSPACE - seria, którą oglądałeś, ale nie pamiętasz, czy ci się podobała, czy nie 

90210

  Remake kultowego Beverly 90210; sukcesu serialu-matki nie powtórzyło, produkcja, chociaż uderzała w grupę nastolatków i młodych dorosłych, nie zdobyła rzeszy fanów, a nowe dramaty w kolejnych odcinkach skutecznie odpychały kolejnych (ciąże, gwałty, zdrady, prania brudów, morderstwa, psychopaci, a to wszystko napisane w nieciekawy sposób). 
  Serial oglądałam z przerwami, aż w końcu porzuciłam go całkiem, wracając tylko do finału serii. 

Do tej kategorii zaliczyłabym jeszcze - 4400, Jane by Design, The Nine Lives of Chloe King, The Lying Game, Pretty Little Liars, Modern Family, Gossip Girl, Smash, The Secret Circle.



 INSTAGRAM - seria, która była tak ładna, że musiałeś ją zobaczyć

 ONE TREE HILL

  Serial, który zaczęłam od dupy strony - od premierowego odcinka piątego sezonu. Nadrabiając stare odcinki, pokochałam tę produkcję i nie mogłam się z nią rozstać jeszcze długo po finale dziewiątego sezonu. Polecam ją wszystkim. Uczy, bawi, wyciska łzy, utożsami z bohaterami. 
  OTH ma świetną ścieżkę dźwiękową, nie jest przesadzony (rzadkie wypadki moim zdaniem) i chociaż trwał tyle lat to nie da się go nie skończyć, nie myśląc o nim później. 
  To z tego serialu pochodzi mój ulubiony paring - Naley. 

Pod ten punkt podpięłabym - Grey's Anatomy, Private Practice, How to get away with the murder, Suits, The Mysteries of Laura, The Whispers, Shameless, Scandal.



NASZA KLASA  - dobrze się zaczęło, gorzej się skończyło

LOST
  Pozwoliłam sobie dodać nową kategorią i myślę, że trafiłam z opisem. Z wielkim bólem serca - LOST. Jeden z niewielu seriali, który zrobił wielkie boom i trzymał poziom do końca pierwszego sezonu; niestety kolejne przynosiły nierozwiązane tajemnice, niedokończone wątki, a fani z rozżaleniem patrzyli, jak scenarzyści gubią się we własnym świecie. 
  Mam ogromny sentyment do tego serialu, całym serduchem kibicuję aktorom, jeśli widzę ich w innych produkcjach. Chętnie wracam do finałowego odcinka i cieszę się, że wszystkie postacie spotkały się w jednym miejscu, zaznając spokój. 

Dodam tu również - Falling Skies, PLL, Z Nation, Under the dome, Revolution, Nashville, Scandal, Extant. 



YOUTUBE - coś, co mógłbyś oglądać w kółko

GREY'S ANATOMY
  Tę kategorię również postanowiłam troszkę zmienić. Serial, który zaczęłam oglądać jeszcze w telewizji, tuż po rozpoczęciu pierwszego sezonu. Ach, uwielbiałam go już wtedy - był wtedy dla mnie gorszym zamiennikiem Ostrego Dyżuru, którego fanką jestem, ale gdzieś w okolicach piątego sezonu pokochałam ten serial całą sobą. 
  Owszem, ciągle dramy w życiu mieszkańców Seattle bywają męczące i szokujące decyzje Shondy również, ale obsada - wkurzająca Mer, nieogarnięty Alex, gadająca ciągle Lexie, prześliczny Mark, oczy Jacksona, nieobliczalna April, uśmiechający się Derek, pojawiające się zaginione siostry, nietrzeźwe siostry, nieślubne dzieci, wnuki - wszystko to jakoś ginie, jak tylko ekipa zakasa rękawy i ratuje ludzkie życie, a potem siada przed szpitalem, czy na stołówce i rozmawia z pasją o danej rzeczy. 
  Jestem wierna Grejsom od lat i w każdy piątek, jak tylko mam chwilę, jest to pierwszy serial, za który się zabieram. 

Co jeszcze zaliczę do tej kategorii? How to get away with the murder, pierwsze sezony Scandal, One Tree Hill, Hard of Dixie, Flash, The Mysteries of Laura, UnReal, Skins, Misftis. 



I tak właśnie prezentuje się mój tag. 
Gdzieś po drodze pisze się notka na temat seriali również, ale to chyba zajmie mi trochę więcej czasu niż się spodziewałam. Mam ochotę też na mały serialowy cykl. Wszystko wyjdzie w praniu, ofc ;)


T.


3 komentarze:

  1. Przede wszystkim zacznę, że niedawno byłam w takim samym szoku jak ty - myślałam, że tych tagów jest kilka, a większość dla nastolatek z gimnazjum. Jednak ostatnio odkryłam ich dużo więcej, coraz więcej, zbyt więcej. Z serialami zresztą mam podobnie. Prócz The Simpsons nie oglądałam żadnego, absolutnie - ciekawiły mnie tylko filmy. Jednak z okazji szukania filmów o tematyce LGBT natrafiłam na dwa - Sugar Rush, który był takim właśnie Twitterem, a także na Orange is the new black. Drugi oglądnęłam w dwa tygodnie, z niecierpliwością czekam na czwarty sezon.

    Z twoich seriali znam tylko Vampirki - moja kobieta ma świra na ich punkcie, a śmierci i tym podobne zjawiska przeżywa tak, jakby jej w życiu naprawdę ktoś umarł :D. Czekam na post o serialach, z chęcią w czymś znów się zakorzenię na kilka sezonów :3. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny wpis, tak trzymać :D

    OdpowiedzUsuń
  3. fajnie Ci to wszyło :)
    a pomysł z Naszą Klasą - świetny
    Trzymaj tak dalej!
    Pozdrawiam,
    Posy

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad ;)
Raczej aktywnie odpowiadam na komentarze i chętnie zaglądam na inne blogi ;)